Kanagawa

Kolejna recenzowana pozycja to gra, która gościła na mojej prywatnej liście do kupienia już praktycznie od dnia premiery. Niewiele wiedziałam wówczas o samej mechanice, jednakże nazwisko twórcy było dla mnie rekomendacją samą w sobie, a kolorystyka i wykonanie elementów tylko utwierdzało mnie w przekonaniu, że musi ona trafić do mojej kolekcji.

Piękne krajobrazy, harmonia w japońskim stylu w iście pastelowej otoczce- to jest właśnie Kanagawa. Warto znać ten tytuł nie tylko ze względu na fakt, iż jest to kolejne dziecko Bruno Cathali i Charlesa Chevallier, ale również z uwagi na estetykę wykonania, oraz prostą, aczkolwiek ciekawą mechanikę.

Zapraszam zatem do przeczytania recenzji o jakże urokliwej grze osadzonej tematyką w kraju kwitnącej wiśni.

Kanagawa

Kanagawa

liczba graczy: 2-4

czas rozgrywki: około 20 minut

wiek graczy: wg. opakowania 10+, wg. mnie 7+ na spokojnie

wydawnictwo: 2 pionki

 

Kanagwą zainteresowałam się nie tylko ze względu na jej wygląd (ależ ona jest przepiękna, przyznajcie sami!!! ), ale również dlatego, że potrzebowaliśmy jakiejś lżejszej pozycji do pogrania w rodzinnym gronie. Nasze ukochane Kakao nie może być wszak zbytnio eksploatowane, bo wreszcie się nam znudzi, dlatego też Kanagawa trafiła na nasz stół jako zamiennik.

Sama gra wprowadza nas w świat malunków i tworzenia swojego warsztatu artystycznego. Każdy z graczy wciela się w rolę ucznia szkoły artystycznej założonej przez wielkiego mistrza. Uczniowie poszerzają swój warsztat, malują pejzaże, dobierają tematykę i pory roku.

Piękne wnętrze, czyli o komponentach słów kilka

Pozytywne wrażenie wywiera już samo opakowanie- pastelowa grafika, niewielkie wymiary, sugeruje to nieskomplikowaną, spokojną i przyjemną grę; prócz tego dobrze przemyślany insert- to niby nic wielkiego, ale lubię jak w pudełku wszystko ładnie się mieści i nie przewala zbytnio z miejsca na miejsce.

kanagawa

Przejdźmy jednak do samych komponentów… Grafiki na kartach w przyjemnych, stonowanych pastelowych odcieniach, przywodzą na myśl akwarele. Same karty mogłyby być trochę większe, wówczas cała kompozycja, jaka z nich powstaje w trakcie gry dopiero robiłaby wrażenie! Rewersy kart odróżniają je od siebie zarówno kolorami, jak i rysunkiem, czyli czytelność przede wszystkim- to lubię. Poza kartami w pudełku znajdziemy:

  • bambusową matę na której będziemy wykładać karty, co jest już samo w sobie świetnym elementem dodającym grze urokowi;
  • drewniane słoiczki z pędzlami (cudo!!!)
  • znaczniki pierwszego gracza, również drewniane, bardzo ładnie wyglądają
  • kafle początkowe, każdy nieco inny
  • kafelki bonusów oraz żetony burzy, dające możliwość uzbierania większej ilości punktów
  • oczywiście instrukcja, dosyć czytelna, aczkolwiek mogłaby być nieco lepiej napisana

 

 

Chodź pomaluj mój świat, czyli jak grać

Przygotowanie do gry jest bardzo proste i szybkie. Każdy dostaje początkowy kafelek z pejzażem oraz dwa pędzle. Na środku stołu rozkładamy matę oraz kafelki bonusów. Karty tasujemy i tworzymy z nich wspólny stos. Pierwszemu graczowi dajemy znacznik pierwszego gracza i możemy zaczynać.

kanagawaNajpierw pierwszy gracz wykłada po jednej karcie w pierwszym rzędzie bambusowej maty, w ilości takiej ilu jest graczy. Należy pamiętać, że w czerwonych miejscach na macie wykłada się zakryte karty. Może od razu zabrać kartę z którejś kolumny, lub spasować i poczekać aż dojdzie ich więcej. Każdy z graczy decyduje czy czeka, czy bierze coś od razu.

Następnie pierwszy gracz ponownie wykłada karty w ilości tyle ilu graczy zdecydowało się czekać w odpowiednich kolumnach (pod wcześniejszymi kartami) i ponownie może zabrać lub poczekać na trzeci dociąg kart, tak samo każdy po kolei. Po trzecim dołożeniu kart każdy musi już wziąć którąś z kolumn.

kanagawa

Przechodzimy do malowania… Karty z ręki musimy zagrać od razu albo do swojego pejzażu (strona karty przypominająca akwarelę) , albo na warsztat (brązowa część karty). Jeśli decydujemy się malować pejzaż musimy spełnić warunek zaznaczony w kółeczku pod rysunkiem, czyli posiadać nasz pędzel postawiony w naszym warsztacie na kółku z takim samym kolorem. Wówczas pędzel w tej kolejce zostaje już zużyty i nie możemy go ponownie wykorzystać do malowania. Raz na turę można przemieścić jeden pędzel na dowolne pole z warsztatu.

kanagawaW warsztacie oprócz dodatkowych umiejętności malarskich możemy zyskać umiejętność przechowywania karty na następną turę, dodatkowy pędzel, lub dodatkowy ruch pędzlem.

Prócz tego na niektórych kartach są zaznaczone punkty zwycięstwa do dodania lub odjęcia (liczone na koniec gry).

Na stronie akwareli natomiast mamy narysowaną porę roku w górnym rogu. Na końcu gry dostajemy punkty za nieprzerwany ciąg pory roku (tyle punktów z ilu kart ta pora roku się składa). Możemy pomóc sobie znacznikiem burzy, który zastępuje nam dowolną porę roku, dzięki czemu zakrywam przykładowo jesień, żeby mieć ciąg kart z latem.

Punkty zdobywamy również z bonusowych kafli. Mamy różne bonusy np. za liczbę drzew na naszym obrazie. Możemy mieć tylko jeden bonus danego rodzaju i co ważne, jeśli nie wezmę bonusu dającego mniej punktów, tylko będę chciała domalować jeszcze kolejne drzewa, aby zdobyć bardziej wartościowy kafel z bonusem, to przepada mi możliwość wzięcia tego słabszego bonusu w późniejszym etapie gry.  Także gdyby przeciwnik podebrał mi kafelek do którego zbierałam, wówczas niestety, ale tracę szansę doboru kafelka z danego rodzaju.

Gra się kończy po rundzie w której ktoś będzie miał obraz składający się z co najmniej 11 kart, lub gdy stos doboru kart się wyczerpie.

Liczymy punkty, wygrywa osoba z ich największą ilością.

Słowem podsumowania

Biorąc do ręki Kanagawę oczekiwałam lekkiej i przyjemnej rozgrywki, jednakże jak zawsze wymagam od gier również ciekawej mechaniki, oraz konieczności choćby lekkiego kombinowania. Otrzymałam to wszystko w tym niewielkim pudełku.

kanagawa

Każda partia przebiega dynamicznie, bez przestojów, a tworzony podczas gry obraz z kart wygląda bardzo urokliwie. Jednym zdaniem: to co lubię najbardziej. Elementy wykonana z najwyższą dbałością są przepiękne i posłużą nam bez śladów zużycia przez długi czas.

Niemniej nie odczuwam podczas gry aż takiej przyjemności jak przy naszym nr 1 gier rodzinnych, czyli przy Kakale. Rozgrywka w Kanagawę jest chyba aż nazbyt szybka i nim zdąży się człowiek dobrze wczuć i przemyśleć co i jak, to partia już się kończy. Do tego moi domownicy jakoś nie pałają większym zachwytem i miłością do tej gry, dlatego w mojej opinii zdecydowanie zbyt rzadko mam okazję w nią pograć.

Polecam do rodzinnego, niezbyt wymagającego grania. Szczególnie dla osób, które nie lubią siedzieć długo nad grą. Świetna gra do wdrożenia kogoś w świat planszówek.

 

Plusy:

  • niewielkie wymiary pudełka
  • przepiękne grafiki
  • solidne drewniane elementy
  • mata bambusowa jako miły dodatek
  • dynamiczna rozgrywka
  • proste zasady
  • wymagająca kombinowania
  • dobra dla początkujących graczy
  • ciekawa mechanika

Minusy:

  • zbyt krótka partia
  • nie jest aż tak wciągająca jak inne gry rodzinne
  • drobne niejasności w instrukcji (nie wiedziałam o ile dokładnie można poruszyć pędzlem)
  • zaawansowani gracze mogą odczuwać, że grze brak tego czegoś

 

Moja ocena: 5/6

kanagawa

 

 

 

 

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Kanagawa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s