BELFORT

Ładnie wykonana gra ekonomiczna, do tego z krasnoludami, elfami i gnomami? Niemożliwe? A jednak! Wszystko to znajdziemy w Belforcie.

Jestem zdecydowanie na TAK, dlatego też była to gra na mojej liście must have już dłuższy czas, zanim wreszcie udało się ją kupić. Minęło już kilka lat, od momentu, kiedy zdjęłam folię i wreszcie otworzyłam upragnione pudło z grą i nadal sięgamy po nią co kilka tygodni , także nie kurzy się jak to z niektórymi grami bywa.

Co sprawia, że Belfort jest grą szczególnie mi bliską? W sumie to wszystko, ale po kolei…

BELFORTBelfort

liczba graczy: 2-5

wiek: 12+

czas rozgrywki: ok. 120min

wydawnictwo: Lacerta

Belfort przeznaczony jest dla 2-5 graczy  od 12 lat (sądzę, że wiek jak to zazwyczaj bywa jest lekko zawyżony- mam w rodzinie 10’cio latka i spokojnie bym go z nami do stołu mogła posadzić), według producenta rozgrywka trwa około 120min, jednak u nas to zazwyczaj jakieś 90minut maks, także i tutaj lekko zawyżone dane, a przy ostatniej rozgrywce wręcz doszliśmy do wniosku, że 7 tur to za mało, i że czujemy lekki niedosyt (będziemy próbować zrobić dodatkową turę i zobaczymy jak nam to wyjdzie).

Po otwarciu pudełka pierwsze co rzuca się w oczy to świetna jakość wykonania komponentów. Wszystkie plansze zrobione z na prawdę grubej, solidnej tektury (rzadko się zdarza, żeby nawet plansze graczy były takiej grubości); karty do gry raczej nie powinny szybko się zetrzeć, a elementy przedstawiające surowce wręcz urzekają. Jak to zazwyczaj u Lancerty- wszystko wygląda super, a ja na prawdę bardzo lubię i doceniam gry w których poszczególne elementy faktycznie przypominają zbierane przez nas zasoby, a nie są zwykłymi żetonami z rysunkiem. BELFORT

W opakowaniu mamy jeszcze elfy i krasnoludy dla każdego gracza w innym kolorze, i tutaj przed pierwszym graniem musimy uzbroić się w cierpliwość, oraz poświęcić trochę czasu na przyklejenie naklejek przedstawiających konkretne postacie na przeznaczone ku temu drewniane znaczniki. Zajmuje to sporo czasu, ale dzięki temu gra jeszcze bardziej zyskuje na atrakcyjności.

BELFORT

 

Czytanie instrukcji do tej gry było czystą przyjemnością, wcale nie dlatego, że jest jakoś super rozpisana, lecz przez zawarty w niej humor i stworzenie całej otoczki do gry budującej klimat. Całość napisana dość jasno, bez większych problemów się ogarnia zasady i sposób rozstawienia gry na stole.BELFORT

Przy setup’ie bardzo pomocny jest fakt, iż na każdej planszy gracza dokładnie opisano ile zasobów dostaje się na początek, każdy element ma swoje miejsce, od razu widzimy koszty poszczególnych budynków, oraz jakie ruchy po kolei wykonujemy w swojej turze. Bardzo duży plus za przemyślany projekt tych planszetek.

BELFORTTeraz pozostaje jeszcze ułożyć pięciokątną planszę (należy uważać na tor punktacji umieszczony na jej brzegach, aby liczby były w odpowiedniej kolejności), wylosować gildie, rozdać zasoby początkowe, monety, ułożyć sobie domki oraz po trzech pomocników każdego rodzaju, na rękę wziąć karty budynków (trzy z pięciu rozdanych) i można zaczynać.

Rozgrywka:
Poszczególne ruchy w naszej turze mogą  się wydawać skomplikowane, gdy opisuje się je na sucho na blogu, jednakże w trakcie gry po pierwszej turze już wszystko jest jasne i gra przebiega płynnie, bez przestojów na doczytanie zasad.

BELFORTNajpierw losujemy herby oznaczające kolejność poszczególnych graczy, następnie zaczyna gracz nr 1 i może, lecz nie musi wstawić swojego jednego pomocnika (elfa lub krasnoluda) na pole z fakturą drewna (może to być pole gildii, pole z wybudowanych już przez niego budynków, pole kupna pomocnika, lub pole wymiany herbu), później gracz z nr 2 wstawia jednego swojego pomocnika na wolne pole, następnie gracz nr 3, aż kolejka wróci do pierwszego gracza itd. Jeśli ktoś zdecyduje, że nie chce dalej wstawiać się pomocnikami , wówczas natychmiast wysyła wszystkich pozostałych po zasoby i tak:

  • elfy zdobywają drewno z lasu;
  • krasnoludy kamień z kamieniołomu;
  • elf plus krasnolud dają nam jeden metal;
  • elf lub krasnolud jedną monetę

BELFORT

Po rozesłaniu wszystkich pomocników przez wszystkich graczy następuje moment zbierania zasobów (tylko zasobów! w tym momencie jeszcze nie zbieramy postaci postawionych na pola drewnianej faktury), później zbieramy złoto z wybudowanych wcześniej budynków,oraz płacimy podatek (o ile mamy jakiś do zapłacenia), jest to również moment na wymianę herbu kolejności gracza.

Następnie gracz z nr 1 może : budować, zebrać pomocników z gildii i kart budynków, zakupić gnoma ( tylko jeśli może go od razu zużyć, gnomów nie wolno magazynować),sprzedać i/lub kupić zasoby- wszystkie czynności wykonuje w dowolnej kolejności.Budując dany budynek musimy zapłacić jego koszt w surowcach określony na karcie, wyłożyć kartę budynku przed siebie, oraz wstawić swój drewniany domek w odpowiednie miejsce na planszy gry w wybranej przez nas dzielnicy.

BELFORTKarty budynków dają nam dodatkowe bonusy, np. monety, metal, karty na rękę; są też takie które z naszych elfów i krasnoludów mogą uczynić super elfa i super krasnoluda. Taki pomocnik przynosi nam z zasobów nie jeden, lecz aż dwa zasoby, także warto dobrze się zastanowić jakie budynki dają nam najlepsze profity.

 

Niektóre karty budynków po wybudowaniu potrzebują gnoma, aby aktywować swoje specjalne funkcję. Gnom kosztuje nas 3 monety, możemy kupić i położyć go na dowolnym budynku.

Na koniec swojego ruchu za jedną monetę możemy dokupić sobie kartę budynku na rękę.BELFORT

Następuje ruch gracza z herbem nr 2, po nim kolejnego gracza, aż wszyscy skończą ten etap.

Na początku nowej tury przesuwamy znacznik czasu na naszym kalendarzu i gra toczy się dalej wedle opisanej powyżej kolejności.

 

Gdy nasz znacznik postępu czasu stanie na polu X wówczas, na koniec tury czeka nas podliczenie punktów. Punkty dostaje się za przewagę naszych budowli w danej dzielnicy (jest ich 5, każdy element planszy miasta to oddzielna dzielnica, czy też „pizza” jak to mówi mój syn), oraz za przewagę pomocników  osobno z gnomów, krasnoludów i elfów. Punkty podlicza się trzykrotnie podczas gry, na koniec zwycięzca dostaje symboliczny klucz do bram miasta i może ogłosić się głównym architektem miasta Belfort!BELFORT

 

Ocena:

Belfort jest jedną z moich ulubionych pozycji w kolekcji i grą bliską mojego ideału.

Mogę w niej robić to co na planszy lubię najbardziej, czyli budować, zbierać zasoby, zdobywać bonusy , a wszystko jest tak ładnie wykonane, przejrzyste i logiczne, że nawet po dłuższej przerwie od gry pamięta się co i jak ustawić, i nie trzeba sięgać za każdym razem po instrukcję.

Rozgrywka trwa ponad godzinę, ale nie na tyle długo, aby gra się zaczęła nudzić, a wręcz pozostawia po sobie lekki niedosyt, co jest kolejnym atutem.Tury następują po sobie płynnie i jeśli nie macie w ekipie wielkich myślicieli, to jest to gra bez większych przestojów. Gracze mogą myśleć co chcą zrobić, w momencie ruchu poprzednika, także podczas rozgrywki nie ma dłużyzn i nudów.

Jakość wykonania elementów mnie osobiście rzuciła na kolana, instrukcja napisana w jasny sposób, a przy tym nie pozbawiona humoru.

Jedyne minusy to brak większej interakcji pomiędzy graczami (np. handlu pomiędzy jednym a drugim graczem, czy możliwości wstawiania się za opłatą do budynków innych graczy), oraz fakt, iż na dwie osoby gra się raczej słabo.

Plusy:

  • kawał dobrze dopracowanej mechaniki
  • łatwy, intuicyjny setup
  • świetnej jakości elementy do gry
  • estetyka wykonania
  • czas rozgrywki mieszczący się w niecałych 2 godzinach

Minusy:

  • niemalże brak interakcji
  • kiepska na dwie osoby

Moja ocena 5/6

BELFORT

 

Reklamy

Wieże Magów

Ciepłych dni coraz mniej, także brak wymówek na moje lenistwo i długie przestoje pomiędzy dwoma wpisami- czas zakasać rękawy i brać się do roboty!

Tym razem przyjrzę się grze pt. „Wieże Magów”. Gra ta trafiła do naszego domu nieco przypadkowo jako wygrana w konkursie, a czy zawitała w nim na stałe? O tym słów kilka na końcu wpisu przy ocenie.

 

Wieże Magówwieże magów

Liczba graczy: 2-4

Wiek graczy: 8+

Czas trwania: 30min

Wydawnictwo: Imagine Realm

 

 

Wieże Magów to dość lekka gra rodzinna. Zasady są łatwe do zrozumienia, instrukcja krótka, rozgrywka na trzy osoby trwa ok 60mnut i spokojnie poradzi z nią sobie 6’cio latek o ile jest dość ograny.

W pudełku znajdziemy różnego rodzaju karty, drewniane klocki przypominające nieco te z „Jengi”, tekturowe kwadraty oraz instrukcje i pomoce dla graczy.

wieże magówSama instrukcja to dosłownie jedna kartka formatu A4, niezbyt mi podszedł do gustu język w niej używany, jakby na siłę twórcy wymyślali skomplikowane nazwy, przez co instrukcja tylko traci na czytelności. O ile mogę zrozumieć nazywanie drewienek „konstrukcjami” (chociaż przecież można było użyć czegoś bardziej ludzkiego jak choćby budulec, belki), o tyle nazwa „sekcja” dla tekturek mających oddzielać poszczególne piętra w naszej wieży to dla mnie totalna porażka. Słowo sekcja wg. mnie powinno oznaczać jakiś dział, a same kafle mogłyby nosić inną mniej mylącą nazwę, także gdy czytam „Gracz po zbudowaniu Sekcji dodatkowo wybiera jedną z dostępnych kart specjalnych…” to przez chwile w moim umyśle powstaje lekki zamęt, bo myślę o zbudowaniu jakiegoś działu,a  nie położeniu tekturowego kafla, ale to takie drobne mankamenty tak na prawdę. Większą wadą jest jakość wykonanych elementów.

Instrukcja i plansze pomocnicze wykonane z bardzo cienkiego papieru, przypominającego ulotki wtykane za szybę w samochodzie. Nieelegancko to wygląda, kolorystyka też niezbyt mi leży, także już na wstępie po otworzeniu pudełka gra nie co mnie do siebie zniechęciła.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAKolejny element wart podrasowania to karty. Cienkie, mizerne i brzydkie. Tylko karty żywiołów jakoś się ratują, reszta jako, że to miała być „Fantastyczna gra rodzinna o czarowaniu…” (cytat ze strony producenta), powinna być wykonana w taki sposób aby cieszyć oko i zachęcać do sięgnięcia po grę na półkę.

 

Może jednak sama mechanika i rozgrywka broni ten tytuł? Sprawdźmy…

Rozgrywka:

Na początku gry wysypujemy na środek stołu wszystkie drewienka , obok układamy zakrytą talię kart żywiołów, przywołań i tekturowe kafle sekcji. Rozdajemy każdemu po dwie karty żywiołów i możemy zaczynać grę.OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zasady gry są banalnie proste, chociaż sposób ich opisania w instrukcji nieco pogmatwany.

W swojej kolejce możemy zrobić jedną z następujących rzeczy:

  • przywołanie, czyli po prostu dobranie drewnianych elementów konstrukcji; gracz bierze wierzchnią kartę przywołania, aby zobaczyć ile drewienek udało mu się dobrać. Przywołane w ten sposób elementy można albo ułożyć w magazynie, czyli zachować na później, albo od razu dołożyć do budowanej przez nas wieży (każdy poziom wieży to dwa drewienka), wyjątek stanowi karta przywołania jednego elementu , wówczas musimy go od razu dołożyć do budowli;OLYMPUS DIGITAL CAMERA
  • zakup karty żywiołów; w zamian za 3 drewienka możemy dobrać na rękę kartę żywiołów, są nam one potrzebne do używania ataków lub do wzmacniania przywołania. Limit kart żywiołów na ręku wynosi 6;OLYMPUS DIGITAL CAMERA
  • budowa sekcji; w zamian za 6 drewienek możemy zbudować położyć sobie sekcje na wieży (wieża musi mieć wysokość minimum 5’ciu poziomów), budowa sekcji daje nam również dodatkową kartę żywiołu na rękę;OLYMPUS DIGITAL CAMERA
  • atak; z tabeli ataków wybieramy dany czar którym chcemy zaatakować innego gracza, oddajemy pokazane w tabeli karty żywiołów i dzięki temu możemy zniszczyć komuś wieżę, albo zablokować ruch- w zależności od opisu wybranego ataku. Należy pamiętać, ze atakowany gracz może obronić się przed atakiem, o ile posiada żywioły umożliwiające mu odparcie zaklęcia;
  • wzmocnione przywołanie; odrzucając jedną kartę żywiołów możemy wzmocnić przywołanie, jeżeli liczba drewienek na dociągniętej karcie przywołania jest równa z liczbą na odrzuconej karcie żywiołu to dostajemy trzykrotność drewienek ze środku stołu, jeżeli zaś liczby się różnią to gracz traci karty i kolejkę.

Oprócz jednej z wyżej wymienionych akcji w swojej kolejce gracz moze zrobić jeszcze jedną z dwóch akcji dodatkowych, a mianowicie:

  • przenieść jedną konstrukcję z magazynu do wieży- wówczas w tej kolejce nie możemy zrobić przywołania
  • wymienić kartę żywiołów- jeśli posiadamy 6 kart żywiołów możemy wymienić dwie za jedną nową

 

Gra trwa aż do momentu, gdy na stole nie zostaną już żadne elementy konstrukcji, co trwa dość długo, gdyż po zakupie kart, czy sekcji nasze drewienka trafiają znów do wspólnej puli na środku stołu.

Na końcu wygrywa gracz, którego wieża jest najwyższa.OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Tyle zasad w wariancie podstawowym, gra jest bardzo prosta, na początku wydaje się również fajna, jednakże wracające stale na środek stołu drewienka sprawiają, ze gra ciągnie się w nieskończoność i po jakimś czasie po prostu robi się nudna…bardzo nudna.

Jest jeszcze jej wariant ekspresowy, gdzie drewienka po zużyciu zostają odrzucone z gry i wówczas przyspiesza to trochę rozgrywkę, jednakże po pierwszej nużącej i bardzo długiej partii nie mieliśmy ochoty przetestować tego wariantu przez kilka dobrych miesięcy. Gra po prostu leżała na półce i się kurzyła, co raczej nie spotyka u nas nowych gier- zazwyczaj na początku rozgrywamy kilka/kilkanaście partii w ciągu pierwszego miesiąca.

My po Wieże Magów w wariancie ekspresowym sięgnęliśmy po ok 3 miesiącach, trochę słabo jak na nową grę… i z przykrością stwierdzam, że również wariant ekspresowy nas nie porwał. Może komuś się to podobać, nam zdecydowanie czegoś tu brakuje.

Ocena:

Wieże Magów to gra zdecydowanie nie dla nas. Może się spisać jako gra do piwka i bezmyślnego budowania wieży z klocków, gdzie osoby więcej rozmawiają pomiędzy sobą niż skupiają się na samej grze, gdzie granie stanowi bardziej tło, nam zupełnie takie granie nie odpowiada. Dodam, ze bardzo fajna grafika na okładce ukrywa wewnątrz kiepskiej jakości, brzydkie elementy, a sama mechanika jest jakby niedopracowana, a szkoda, bo widać, ze ktoś miał całkiem fajny pomysł, tylko wykonanie jakoś siadło. Brakowało trochę ludzkiego języka w instrukcji, trochę dynamiki w trakcie rozgrywki, trochę lepszej jakości elementów gry, trochę wszystkiego…

Plusy:

  • w wariancie ekspresowym, jako gra do piwa może się sprawdzić
  • ładna grafika na pudełku

Minusy:

  • słabe wykonanie elementów gry, głównie instrukcji i kart pomocniczych
  • brzydka kolorystyka kart (tak, to jest subiektywna ocena, a mi się te karty po prostu nie podobają 😛 )
  • gra jest nudna, powtarzalna i zbyt długa
  • kiepsko napisana instrukcja

Moja ocena: 2/6

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

UNLOCK! Wielka Ucieczka

Jednym z moich ulubionych sposobów na spędzanie wolnego czasu, oprócz grania w gry planszowe, jest zebranie kilku znajomych i wybranie się do jakiegoś escape room. Mniej więcej raz na miesiąc odhaczamy kolejny pokój zagadek z listy i przyznam, że jest to dla zawsze bardzo ekscytujące wydarzenie, a jeśli pokój nam się spodoba, to rozmawiamy później o nim jeszcze przez kilka dni. Jakże więc ma radość była wielka, gdy dowiedziałam się o planach wydania gry pudełkowej escape room po polsku!

Gra Unlock! Wielka Ucieczka zawitała u nas w domu jakieś dwa tygodnie temu, jak wszystkie gry tego typu jest grą jednorazową, którą po przejściu można puścić dalej w obieg. Można ją dostać w cenie niższej, niż wyjście do prawdziwego pokoju zagadek, także pomimo, iż jest to jednorazówka, jeśli przynosi nam podobnego rodzaju rozrywkę i poziom „móżdżenia”, to chyba warto. Czy przyniosła? Przeczytajcie sami.

Unlock

UNLOCK! Wielka Ucieczka

Liczba graczy: wg producenta 2-6, tak na prawdę od 1 do tylu ile osób zmieści się przy stole

Wiek graczy: 10+

Czas trwania: max 60min

Wydawnictwo: Rebel

 

Unlock! Jest grą kooperacyjną, karcianą o prostej mechanice, jednakże wymagającej sporego sprytu, spostrzegawczości i kombinowania. Nasz 7’dmio latek co najwyżej pomagał nam w kwestii spostrzegawczości, jeśli zaś chodzi o zagadki bardziej logiczne, to biedaczysko zupełnie sobie nie radził, także to 10+ na opakowaniu jest adekwatne do poziomu trudności gry.

W grze mamy do wybory 3 przygody, co jest bardzo fajne, gdyż dzięki temu sięgniemy po nią , aż trzykrotnie zanim poślemy ja dalej w świat (lub odłożymy ostatecznie na półkę, jeśli chcemy ją zatrzymać w kolekcji).

unlock

Rozgrywka:

Przed przystąpieniem do gry musimy ściągnąć aplikację, co dla wielu osób już samo w sobie jest minusem, dla mnie jednak wręcz przeciwnie. Aplikacja odmierza nam czas gry, możemy sięgnąć do niej jeśli potrzebujemy jakiejś podpowiedzi, oraz wpisujemy tam wszelkie kody i szyfry odnalezione w trakcie przygody.

unlockSama instrukcja gry nie jest nam zupełnie potrzebna, gdyż biorąc do ręki talie z misją treningową uczymy się w jaki sposób karty na siebie oddziałują i na czym polega gra.

Talia treningowa to 10kart, każda inna misja posiada ich po 60. Karty mają litery lub liczby na odwrocie, które odkrywamy w trakcie gry.

Na początku każdej przygody wybieramy odpowiednią misję z aplikacji i wciskamy start, od tej pory mamy 60min (w misji treningowej 10min) na rozwiązanie wszystkich zagadek i przejście gry.

Zazwyczaj pierwsza karta w każdej misji to lokacja- dzięki niej dowiadujemy się gdzie właściwie jesteśmy i co się tam znajduje np. karta pokoju widoczna na zdjęciu. W danej lokacji zaznaczono kilka miejsc numerami i literami, symbolizującymi odpowiednie karty w naszej talii, które należy odkryć, aby zobaczyć co też znaleźliśmy w pokoju.

Możemy odkryć:

  • przedmiot; koloru czerwonego lub niebieskiego, kolory łaczą się ze sobą np. czerwone drzwi możemy próbować otworzyć niebieskim kluczem, wówczas dodajemy do siebie numery z kart, jeśli ich suma daje nam numer z innej karty w tali to możemy ją wówczas odkryć
  • kod; karta koloru żółtego posiada zawsze 4 cyfry, jeśli wpiszemy prawidłowy kod w aplikacji to wówczas wyświetli nam się numer lub litera z karty którą mamy odkryć
  • lokacje; szare karty pomieszczeń
  • maszyny; zielone karty na których widnieje kilka numerów ze znakiem +, po rozwiązaniu zagadki jak dana maszyna działa i dodaniu do siebie odpowiednich numerów otrzymamy czerwony numer, służący do połączenia z innym niebieskim numerem, po dodaniu ich do siebie otrzymamy liczbę z innej karty talii, która w tym momencie możemy odkryć
  • karty kar; jeśli połączymy źle numery i odkryjemy kartę kary tracimy cenny czas z gry
  • modyfikatory; te karty pojawiają się w grze zazwyczaj gdy uda nam się coś naprawić, mamy na nich symbol niebieskiego puzzla z numerem, który należy połączyć z jakąś czerwoną kartą

unlock

 

Nasze zadanie zazwyczaj polega na uwolnieniu się z jakiegoś pomieszczenia/pomieszczeń poprzez łączenie ze sobą odpowiednich kart, znajdywanie ukrytych przedmiotów, odkrywanie coraz to nowych kart i posuwanie się w ten sposób na przód w scenariuszu. Wszystko reguluje czas z aplikacji,a  jeśli utkniemy w którymś momencie gry, to możemy wziąć podpowiedź i w ten sposób ruszyć dalej z misją.

 

 

Teraz pokrótce o poszczególnych misjach… W grze Unlock!Wielka ucieczka możemy wybrać następujące scenariusze:

  • FORMUŁA; wchodzicie do podziemnego laboratorium w poszukiwaniu tajemnej mikstury, na jej znalezienie i wydostanie się z laboratorium macie 60min inaczej wszystko ulegnie samozniszczeniu. Klimat kart z typowego escape roomu, całkiem przyjemna, dość trudna, ale bez przesady. Fajna, logiczna i mózgożerna.

    unlcok

    Formuła

  • MYSZ I KIEŁBASA; wasze zadanie polega na przeszkodzeniu złemu profesorowi w zniszczeniu świata. Karty są kolorowe, animowane, wg instrukcji jak z gry komputerowej i faktycznie jeśli przypomnieć sobie niektóre gry o przeszukiwaniu lokacji to by się zgadzało (mi się kojarzy z „Hokus Pokus Różowa Pantera”). Przyznam, ze nie obyło się bez podpowiedzi, jednakże ogólnie sprawiała wrażenie łatwiejszej niż Formuła. Były dwie trudniejsze zagadki,a reszta raczej z tych łatwych, poszło nam znacznie szybciej niż pierwsza przygoda.

    unlock

    Mysz i Kiełbasa

  • WYSPA DOKTORA GROOSE’A; jedyna wymagająca minimum 2 graczy, według mnie raczej czwórki osób, gdyż każda z drużyn zaczyna misję w innej lokacji i ma do dyspozycji inną część talii, ma też za zadanie przejście swojej części zadania bez porozumiewania się z drugą drużyną. Ponoć najtrudniejsza ze wszystkich, w nią jednak jeszcze nie graliśmy- czekamy na większą ekipę. Wydaję mi się, ze można ją rozegrać dwa razy, raz w ekipie żółtej i raz w zielonej, jednakże póki co nie mogę tego potwierdzić. unlock

Staram się bardzo bez większego spojlerowania opisać, grę co jest dość trudne, i zdaję sobie sprawę, że w ten sposób może wydawać się dziwna i nie do końca zrozumiała, nie mogę jednak napisać nic więcej odnośnie rozgrywki, nie ujawniając rozwiązań niektórych zagadek.

Każda rozgrywka kończy się w momencie wpisania ostatecznego kodu i rozwiązania sytuacji w którą zostaliśmy wrzuceniu w danym scenariuszu. My rozegraliśmy dwa pierwsze od razu jeden po drugim i teraz trochę żałuję, bo został nam już tylko jeden i koniec przygód z Unlock! Wielka Ucieczka.

OCENA:

O ile na początku byłam nastawiona lekko sceptycznie, bo „jak to możliwe escape room za pomocą samych tylko kart, żadnych gadżetów, przedmiotów, nic?!”, to po rozegraniu misji treningowej już zobaczyłam, że w grze będzie jednak coś ciekawego.

Jasne do dyspozycji mamy same karty, ale aby wpaść na sposób połączenia ich ze sobą, uruchomienia maszyny, czy prawidłowy kod, trzeba się na prawdę nieźle nagłówkować. Po rozgrywce czuje się takie przyjemne zmęczenie i dumę z prawidłowo wykonanej misji- zupełnie jak przy tradycyjnych pokojach zagadek. Ja jestem zdecydowanie na tak i z niecierpliwością czekam na kolejną część Unlock! (mam nadzieję, że również będzie wydana po polsku).

Czy jest to gra tylko dla fanów escape roomów? Niekoniecznie, aczkolwiek na pewno będzie im łatwiej załapać sam mechanizm gry. Gracz nie mający do czynienia z escape roomem również powinien się świetnie bawić, jeśli lubi zagadki logiczne, kombinowanie i gry kooperacyjne, jednakże jest to dość specyficzny rodzaj gier kooperacyjnych, więc pewnie nie każdemu przypadnie do gustu.

Moja ocena to mocne 4/6

unlock

 

 

 

Rój (Hive)

Czas na kolejną grę dwuosobową-Rój. Natchnęło mnie na recenzję, gdyż chciałabym sprawdzić, czy są osoby, które mają o niej podobne zdanie do mojego.

OLYMPUS DIGITAL CAMERARÓJ

Liczba graczy: 2

Wiek: 9+

Czas rozgrywki: 20min

Wydawnictwo: G3

 

Rój jak sama nazwa wskazuje to gra o stawonogach, jest to gra  logiczno-strategiczna dla dwóch osób, według mnie trochę jak szachy na sterydach.

Zasady gry są bardzo proste, o ile zapamięta się jak każdy z poszczególnych robaczków się porusza. U nas początkowe rozgrywki trwały 5-10 min, później wydłużyły się do ok 20min, niemniej gra jest raczej z tych dość szybkich.

Kompaktowe opakowanie, fajna firmowa saszetka na suwak i bardzo niewielkie wymogi miejsca do grania sprawiają, iż jest to idealny tytuł na wyjazdy. W zasadzie to jest to chyba jedyna pozycja z posiadanych przeze mnie, w którą mogę zagrać praktycznie wszędzie, wystarczy kawałek podłoża i już możemy zaczynać.rój

Rozgrywka:

W grze chodzi o to, żeby otoczyć królową przeciwnika z zachowaniem zasad poruszania się wszystkich zwierząt w roju. Mamy do dyspozycji 11 heksonalnych płytek z narysowanymi na nich robaczkami w swoim kolorze i musimy opracować tak strategię, oraz przewidywać ruchy przeciwnika, aby otoczyć jego królową roju, zanim on otoczy naszą.

Na początku każdy z graczy kładzie po jednej płytce tak, aby przylegały one do siebie bokiem. Jest to jedyna sytuacja, gdy możemy położyć płytkę białego gracza bok w bok z płytką gracza czarnego.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAPóźniej gracze na zmianę dokładają swoje robale już z zachowaniem zasady niestykalności białej z czarną. Mają cztery tury na wyłożenie królowej, a dopóki tego nie zrobią nie mogą przemieszczać innych owadów w roju.

Po wyłożeniu królowej można zacząć strategicznie przemieszczać swoje płytki z zachowaniem kilku zasad: roju nie można rozrywać, cały czas musi być jedna wspólna zwarta grupa; jeżeli stawonóg nie może swobodnie się przemieścić bez niszczenia roju (jest otoczony z 5’ciu lub 6’ciu stron), to jego ruch jest zabroniony (wyjątkiem jest żuk i konik polny).

Na podorędziu mamy następujących pomocników (płytki):

  • mrówka, która może poruszać się dowolną ilość pól wokół roju;
  • żuk, który porusza się o jedno pole, oraz może wchodzić na robala przeciwników zmieniając je w ten sposób w stawonoga naszego koloru;
  • konik polny, który skacze ze swojej pozycji nad stawonogami w linii prostej i wskakuje w pierwsze wolne miejsce;
  • pająk, który przemieszcza się zawsze dokładnie o 3 pola wokół roju;
  • królowa, która może poruszać się tylko o jedno pole.OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Gra się kończy gdy królowa jednego z graczy zostanie otoczona, nawet jeśli otoczyły ją płytki w jej kolorze. Oczywiście wygrywa gracz, którego królowa pozostaje nieotoczona na koniec gry 🙂

 

Ocena:

Pewnie jest wiele osób, które się ze mną nie zgodzi, bowiem zanim zdecydowałam się powiększyć kolekcję o ten konkretny tytuł nasłuchałam i naczytałam się o nim dużo pozytywnych opinii, dla mnie jednak gra jest mocno średnia. W sumie gra się całkiem przyjemnie, ale generalnie to nic szczególnego. Dokłada się robaczki, przesuwa, dokłada, przesuwa, otacza królową przeciwnika i koniec, zupełnie do mnie to nie przemówiło. Jak napisałam we wstępie- ot takie szachy na sterydach, z czego ja zdecydowanie wolę klasyczne szachy.

OLYMPUS DIGITAL CAMERATrzeba przyznać, że płytki stawonogów są wykonane bardzo solidnie, oraz cieszą oko; trzeba też dodać, że gra jest kompaktowa, wszędzie się zmieści i wszędzie można w nią zagrać, i cóż z tego? Na wyjazdach zazwyczaj zagramy w nią raz i to bardziej z przyzwoitości (bo skoro już ją wzięliśmy to wypada zagrać), w domu nie sięgamy po nią wcale, generalnie leży i zbiera kurz, także to pozycja raczej nie dla nas.

Plusy:

  • kompaktowa
  • potrzebuje mało miejsca do grania
  • świetnie wykonane płytki stawonogów
  • przejrzyste zasady, bez niedomówień

Minusy:

  • subiektywnie- gra Rój po prostu mi nie leży, zdecydowanie lepsze są standardowe szachy

 

Mnie gra nie przekonała, pomimo kilkudziesięciu rozegranych partii. Cały czas wierzyłam, że może jest w niej coś więcej, i że może przy następnej grze zapałam do niej sympatią, niestety tak się nie stało, doceniam jednak jej małe wymiary i świetne wykonanie, zdaję sobie sprawę, że może się podobać.

Moja ocena: 3/6

Rój ocena

 

Ps. Jeśli mimo wszystko ktoś by chciał Rój odkupić, to mam na zbyciu 😛

 

Patchwork

Dzisiaj na stół ląduje Patchwork, czyli dwuosobowy tetris na planszy.

Jak zwykle zapraszam do zerknięcia na kanał TWIST’a , żeby zobaczyć, czy gra jest fajna dla dziecka, a poniżej moje wrażenia z rozgrywki.

Patchwork

      

        Patchwork

       Liczba graczy: 2

       Wiek: Wiek: 8+

      Czas rozgrywki: 30min

 

 

Patchwork to dwuosobowa gra Uwego Rosenberga o „szyciu” kołderki z kawałków kolorowych materiałów. Zasady są na tyle proste, że zrozumie je nawet sześciolatek, , a rozgrywka zazwyczaj zamyka się w 20min, więc partyjkę można zagrać w zasadzie zawsze. My gdy tylko grę nabyliśmy graliśmy po kilka partii dziennie w przerwie na kawę, w oczekiwaniu na gotujący się obiad, w międzyczasie. Należy jednak pamiętać, iż pomimo prostych zasad, gra wymaga dość sporo myślenia i kombinowania jeśli wynik na końcu ma być satysfakcjonujący.

OLYMPUS DIGITAL CAMERASporą zaletą gry Patchwork jest jej kompaktowy rozmiar- pudełko jest na tyle niewielkie i lekki, ze można ją zabrać właściwie wszędzie. Gra po rozłożeniu wymaga nieco miejsca (na stoliczku w pociągu nie ma szans się zmieścić), ale nie jest to jakaś wielkoformatowa gra jakie to Uwe ma w zwyczaju tworzyć.  Jedyne co z samego projektu mi osobiście niezbyt podchodzi to kolorystyka. Fragmenty materiałów są jak stare szmatki, lekko wyblakłe, tak samo planszetki dla graczy. Rozumiem, że o to chodziło, i że elementy miały przypominać autentyczne skrawki, jednakże do mnie ta kolorystyka nie przemawia, tym bardziej, że w dzisiejszych czasach wszelkie szmatki są tak kolorowe i różnorodne, iż można to było zrobić dużo barwniejsze, a nadal przywodzące na myśl prawdziwy materiał.

Instrukcja napisana przejrzyście, krótka, zwięzła i nie pozostawiająca niedomówień, po kilku minutach można zacząć grać.

Rozgrywka:

Na początku gry układamy planszę dla graczy na środku stołu, na niej w odpowiednich miejscach kładziemy gratisowe kwadraciki 1×1, a wokół niej losowo rozkładamy elementy materiałów. Po lewej stronie od materiału o polu 1×2 stawiamy drewniany pionek neutralny.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Każdy z graczy dostaje 5 guzików (stanowiących zarówno walutę, jak i punkty zwycięstwa) i planszetkę w kolorze żółtym lu zielonkawym. Pionki czasu (po jednym na gracza) kładziemy na pierwszym polu wspólnej planszy. Jesteśmy gotowi by zacząć grę.

Gracze po kolei będą kupować tekturowe elementy i układać na swojej planszetce. Raz ułożonego materiału nie możemy przemieszczać w późniejszym etapie gry.

patchworkPrzy wyborze danego fragmentu kołderki należy wziąć pod uwagę jego cenę (symbol guzika), kształt, czy zarobimy na nim jakieś guziki, oraz ile pól przemieści się nasz znacznik czasu (symbol klepsydry).

Kupować możemy tylko 3 tekturki na lewo od neutralnego pionka. Jeśli po przemieszczeniu naszego znacznika czasu o wskazaną przy klepsydrze liczbę pól jesteśmy nadal drugim pionkiem na torze, to nadal my mamy możliwość kupowania.

Guziki zdobywamy w momencie przekroczenia na planszy narysowanego pomiędzy polami guzika. Dostaniemy dokładnie tyle guzików ile mamy ich już przyszytych na swoim patchworku- jeden guzik za każdy jeden na danym elemencie kołderki, dlatego warto kupować takie materiały, które później dają nam również jakieś zarobki w postaci guzików.

patchwork

Gra się kończy gdy obaj gracze dojdą swoimi znacznikami czasu do środka planszy. Wówczas po raz ostatni dostajemy guziki oraz podliczamy punty ujemne ( dwa za każde puste pole na planszetce). Wygrywa gracz z większą ilością guzików.

W grze możliwa jest również premia dla gracza który pierwszy zapełni kołderką kwadrat 7×7 na swojej planszetce.

Ocena:

patchworkBez ogródek mogę powiedzieć, że Patchwork w swej prostocie jest grą genialną, która, pomimo krótkiego czasu trwania jednej partii, potrafi wciągnąć na długie godziny, gdyż zazwyczaj na jednej rozgrywce się nie kończy. Pomimo swojej nieciekawej kolorystyki Patchwork podbił moje serce od pierwszej rozgrywki. W kategorii gier dwuosobowych zajmuje u mnie zaszczytne pierwsze miejsce za względu na ciekawą, oryginalną mechanikę, oraz szybką, dynamiczną rozgrywkę i proste zasady.

Plusy:

  • oryginalna tematyka
  • szybka, dynamiczna rozgrywka
  • proste zasady
  • rozwija myślenie logiczne i przestrzenne
  • niewielkie wymiary pudełka

Minusy:

  • nieciekawa kolorystyka

 

 

Moja ocena: 6/6 w kategorii gier dwuosobowych.

patchwork

 

 

 

Takenoko

Takenoko- chyba najpiękniejsza gra w jaką przyszło mi zagrać. Zapraszam do obejrzenia gry oczyma dziecka na kanale: TWIST i kolejny raz moja osobista opinia rodzica, zapalonego gracza i fana planszówek.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Takenoko

Liczba graczy: 2-4

Wiek: 8+

Czas gry: ok. 45min

Wydawnictwo: Rebel

 

Takenoko jest grą dla 2-4 graczy (my z dodatkiem gramy na spokojnie w piątkę, po dodrukowaniu jednej planszetki dla gracza), według opakowania dla dzieciaków od 8 lat, jednakże mój syn grał w nią już półtora roku temu, gdy miał niespełna 6 lat, a siostrzenica siedmioletnia też dała radę, pomimo iż nie jest zbyt rozegrana, także sądzę, iż wiek jak zwykle trochę zawyżony; realny czas rozgrywki 30-60min.

Gdy tylko wzięłam grę do rąk od razu zwróciłam uwagę na przepiękne pudełko z uroczą pandą na okładce ( wielki pokłon dla rysowników, za zabawne i urocze grafiki), a po zajrzeniu do środka robi się jeszcze lepiej:OLYMPUS DIGITAL CAMERA Każdy element ma swoje miejsce, wypraska jest bardzo przemyślana, a twórcy zadbali również o to, żeby cieszyła oko, zatem zrobili ją w cukierkowym różu. Niestety jak to bywa z wypraskami, wystarczy grę przenieść z punktu A do punktu B i już wszystkie elementy wewnątrz nam się mieszają (nie znalazłam jeszcze na to sposobu ), natomiast jeśli gra stoi na półce poziomo i wyciągamy ją bezpośrednio na stół, to wszystko powinno być na swoim miejscu i już po kilku chwilach rozkładania jesteśmy gotowi do gry.

Kolejny element wart wspomnienia to instrukcja i tu znów miłe zaskoczenie za mini komiks na pierwszej stronie. Wszystkie zasady opisane są jasno, zwięźle i przejrzyście, opatrzone gdzieniegdzie ilustracjami pandy oraz ogrodnika- naszych głównych bohaterów.

OLYMPUS DIGITAL CAMERATakenoko to gra o japońskim ogrodniku i chińskiej pandzie, którą ów ogrodnik dostał pod opiekę. Ogrodnik sadzi bambusy, panda je zżera, a my czerpiemy z tego profity wypełniając zadania z poszczególnych kart zadań.

 

 

ROZGRYWKA:

Na początku gry kładziemy na środku stołu pole jeziorka, oraz stawiamy na nim naszego misia i ogrodnika. Każdy z graczy dostaje planszetkę, trzy kartach zadań ( dzielą się one na karty zadań ogrodnika, pandy, oraz planszy; na początek każdy ma jedną kartę z każdego rodzaju), oraz znaczniki akcji.OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W swojej kolejce najpierw sprawdzamy warunki pogodowe rzucając kostką i wykonując akcje dla danej pogody (np. gdy pada deszcz rośnie element bambusa na nawodnionym polu, gdy świeci słońce mamy dodatkową dowolną akcje itd.); później możemy wybrać sobie dwie akcje jakie chcemy wykonać.

 Dostępne akcje to: dołożenie zgodnie z zasadami gry pola planszy, ruch pandy, ruch ogrodnika, nawodnienie pola (pole musi być nawodnione, aby mógł urosnąć na nim bambus), dobranie karty z zadaniem.

Następnie rusza się kolejny gracz itd., aż do spełnienia warunków końca gry (np.dla trzech graczy gra kończy się wraz z końcem tury, gdy któryś z graczy wykona 8 zadań), wówczas podlicza się punkty z wykonanych kart celów, wygrywa gracz z największą ilością punktów.

Kart zadań dzielimy na:

  • karty ogrodnika; trzeba wyhodować określoną ilość i wysokość bambusa na określonym polu (np. zielony bambus o wysokości 4 elementów )
  • karty pandy: panda musi zjeść określony kolor i ilość bambusa np. 2 różowe bambusy
  • karty planszy; musimy ułożyć elementy planszy w określony na karcie kształt i nawodnić je

Panda i ogrodnik mogą poruszać się o dowolną liczbę pól, jednakże tylko w linii prostej.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAPanda zjada jeden element bambusa z pola na którym się zatrzymuje ( chyba, że jest to pole z ulepszeniem zabraniającym jej jedzenia).

Ogrodnik natomiast sprawia, że na polu na którym się zatrzymał, jak i na wszystkich nawodnionych polach  tego samego koloru stykających się z tym polem, rośnie nowy element bambusa (maksymalna wysokość bambusa to 4 elementy).

W momencie wykonania celu pokazuje się kartę innym graczom i kładzie się ją odkrytą obok swojej planszetki. Każde zadanie ma zaznaczoną liczbę punktów zwycięstwa, które dostaje się, za jego wykonanie. Dodatkowo pierwszy gracz, który ukończy swoje 8 zadań (przy grze dla trzech osób) dostaje kartę cesarza z dwoma dodatkowymi punktami.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OCENA:

Takenoko jest kolorową, rodzinną grą, dość losową, jednakże nie pozbawioną elementów taktycznych. Rozgrywka jest bardzo przyjemna i dość płynna, elementy wykonane bardzo ładnie i solidnie (warto zaznaczyć, że pomimo niezliczonej ilości rozgrywek i przewożenia jej z miejsca w miejsce na pudełku nie ma nawet maleńkiego obtarcia- jest to jedyna gra w mojej kolekcji, której pudełko jest w stanie idealnym). Bałam się na początku, że planszetki graczy są dość cienkie i szybko się nam zniszczą, jednakże półtora roku później planszetki nadal w świetnym stanie.

Kolejne zalety Takenoko to ciekawa mechanika, możliwość wyboru różnych akcji, oraz dobre skalowanie zarówno przy rozgrywce na dwie, jak i na cztery osoby gra się w nią bardzo przyjemnie. Jest to świetny rodzinny tytuł, o ciekawych zasadach, nie mający sobie równych pod względem walorów estetycznych.

Minusem jest spora losowość (przy budowie planszy ogrodu, dociągu kart zadań oraz rzutach kostką), oraz chaos panujący w pudełku po przenoszeniu/ przewożeniu jej np. do znajomych.

Plusy:

  • przepiękne i solidne wykonanie
  • ciekawa, nietypowa mechanika
  • dobre skalowanie
  • płynna rozgrywka
  • dobra do grania zarówno z dziećmi jak i w gronie dorosłych znajomych
  • krótka, czytelna instrukcja

Minusy:

  • dość duża losowość
  • bałagan w pudełku po przewożeniu lub postawieniu gry inaczej niż w poziomie

Takenoko dostaje ode mnie 5/6 punktów w mojej skali oceniania.

 P6120811.JPG

KAKAO

Pierwszy post na blogu będzie o rodzinnej grze pod tytułem Kakao.

KAKAO

Twist postarał się już o videocast, na którym możecie zobaczyć jego ocenę gry: KAKAO , ja natomiast jestem człowiekiem raczej słowa niźli obrazu, także uzupełniając nieco filmik mojego siedmiolatka i napiszę o grze kilka słów od siebie.

KAKAO

Liczba graczy: 2 – 4 osoby
Wiek: od 8 lat
Czas gry: ok. 45 minut

Wydawnictwo: G3

 

 

Kakao to przyjemna gra rodzinna z rodzaju gier kafelkowych, możemy w nią pograć w dwie do czterech osób, przy czym czas rozgrywki nie powinien trwać dłużej niż godzina lekcyjna (wg. mnie można spokojnie zmieścić się w 30-35min, no chyba, że gramy z wielkimi myślicielami). Na opakowaniu jest też wiek graczy 8+, nie wiem jednak, czy moje dziecko jest aż tak ograne w planszówki, czy też wiek jest zawyżony, niemniej jednak moim zdaniem nieco młodsze dzieci również sobie w tą grę poradzą.

Pierwsze co się rzuca w oczy po rozpakowaniu to bardzo ładnie wykonane elementy gry. Wszystko z grubej tekturki, owoce kakaowca z drewna, świetnie zrobiony insert pod względem wizualnym, w którym jednakże wszystko się przemieszcza przy przenoszeniu gry, na szczęście i na to jest sposób .

KAKAO UNBOXING
UNBOXING

Instrukcja do gry jest na tyle prosta i krótka, że w zasadzie już po kilku minutach od otwarcia pudełka możemy zasiadać do gry, ze świadomością, ze nic nam nie umknie.

Na początek musimy ułożyć początkowe kafelki dżungli, każdemu z graczy dać planszę wioski, kafle pracowników, oraz meepla nosiwody, którego to ustawiamy na torze rzeki na polu -10.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OWOCE KAKAOWCA

Pierwszy gracz bierze trzy kafle pracowników na rękę i z nich wybiera jeden, który dołoży do dżungli, co pozwoli mu zyskać pewne dobra (w zależności od kafla do którego dołoży pomocnika, oraz oczywiście od ilości narysowanych pomocników na boku jego kafelka ). Później następuje ruch kolejnego gracza. Gracze rozbudowują wspólną planszę dżungli w taki sposób, aby powstała z niej i ich kafli pracowników swoista szachownica, tzn. kafle dżungli stykają się ze sobą jedynie rogami, podobnie jak kafle pracowników. Nie raz staniemy przed koniecznością dołożenia kolejnego kafla dżungli (z dwóch odkrytych) i decyzją jaki kafelek po dołożeniu da nam najwięcej profitów. Istnieje 6 różnych kafli dżungli:

1.Plantacja dająca nam owoce kakaowca;

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
PLANTACJA

2. Sklepik, w którym możemy sprzedać zebrane wcześniej owoce;

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
SKLEPIK

3. Świątynia, która da 6 punktów graczowi o największej przewadze pracowników przy jej kaflu na końcu gry, lub 3 punkty graczowi na drugim miejscu;

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
ŚWIĄTYNIA

4. Jeziorko pozwalające nam przesunąć meepla nosiwody;

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
JEZIORKO

5.Kopalnia, z której otrzymujemy monety w ilości określonej na jej kafelku;

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
KOPALNIA

6. Miejsce kultu boga słońca, skąd dostajemy żeton słońca, który pozwala nam w momencie, gdy już się skończą kafle dżungli, nadbudować kafel pracowników na inny kafel pracowników, który już leży na polu gry. Jeśli nie skorzystamy z tej możliwości każdy żeton słońca da nam na koniec gry 1 punkt.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
MIEJSCE KULTU

Gra się toczy do momentu, aż wykorzystamy wszystkie kafle pracowników, wówczas podliczamy punkty z monet, nosiwody, świątyń i żetonów słońca. Gracz z największą ich ilością wygrywa.

KAKAOKakao nie jest jakąś nowością na rynku, jednakże my odkryliśmy grę niedawno i od tamtej pory regularnie co kilka dni (nie raz co dziennie) ląduje na stole, co już samo w sobie jest świetną recenzją, gdyż zazwyczaj jestem szczęśliwa, jeśli uda mi się zagonić moich mężczyzn choć raz w tygodniu do grania. Ze znanych mi gier kafelkowych zdecydowanie zasługuje na pierwsze miejsce, gdyż rozgrywka jest dynamiczna, można sobie coś tam podebrać na wzajem, zebrać owoce,  sprzedawać je, co jest po prostu fajne. Kolorystyka i estetyka bardzo przyjemne dla oka, zasady proste i przejrzyste, zdecydowanie polecam. My nabyliśmy ją od razu z dodatkiem czekolada i mini dodatkiem wulkany ( w którym mamy przy okazji tekturkę zabezpieczającą elementy od podstawki przed wypadaniem z insertu przy przenoszeniu), co jeszcze zwiększa przyjemność z grania.

Plusy:

  • porządnie wykonane elementy
  • ładne i kolorowe grafiki
  • szybka rozgrywka
  • czytelna, krótka instrukcja
  • proste zasady
  • cena

 

Minusy:

  • elementy łatwo się przemieszczają w insercie, bez mini dodatku „wulkany” panuje tam niezły chaos

 

Moja ocena to pełne 6/6 w kategorii gier rodzinnych.

ocena